
O relacjach, lęku i naszych wewnętrznych historiach
Bliskość to jedno z najbardziej podstawowych ludzkich pragnień, ale też jedno z tych, które potrafi wywołać największy lęk. Czasami chcemy być w relacji, ale gdy się do niej zbliżamy, uruchamiają się mechanizmy obronne, twórcze przystosowania, które kiedyś pozwoliły nam przetrwać: dystans, chłód, obojętność, nadmierna kontrola. Czasami trudno zrozumieć, dlaczego tak się dzieje – przecież tęsknimy za bliskością.
W świetle teorii przywiązania nasze relacje z dorosłego życia są odbiciem wczesnych doświadczeń więzi. Jeśli przywiązanie było niestabilne, niespójne albo nacechowane lękiem, możemy w dorosłości powielać te wzorce. To nie znaczy, że jesteśmy „źli” w relacjach – raczej, że nasze wewnętrzne systemy reagują zgodnie z tym, czego nauczyliśmy się dawno temu, często nieświadomie.
Melanie Klein wskazywała, że nasze relacje z innymi są ukształtowane przez to, jak zinternalizowaliśmy ważne osoby z dzieciństwa – tak zwane obiekty. Jeśli były one ambiwalentne lub niedostępne emocjonalnie, mogliśmy nauczyć się, że bliskość równa się ryzyko zranienia. To przekonanie może tkwić głęboko w psychice, wpływając na nasze obecne wybory i reakcje.
Gestalt patrzy na trudność w bliskości nie jako problem do naprawienia, ale jako drogę do zrozumienia siebie. Kiedy w terapii doświadczamy oporu wobec relacji, warto się zatrzymać i zapytać: co we mnie się boi? Co we mnie próbuje się chronić? Bliskość to nie tylko bycie razem – to też gotowość na kontakt ze swoim lękiem, niepewnością, nadzieją.
W procesie terapii Gestalt ważną rolę odgrywa eksperyment – nie w znaczeniu testowania drugiej osoby, lecz świadomego wchodzenia w nowe formy kontaktu. To może być zatrzymanie się przy swoim napięciu, powiedzenie drugiej osobie, co teraz czuję, albo zrobienie małego kroku ku relacji. Eksperymenty dają szansę na nowe doświadczenie siebie w relacji, inne niż to, które nosimy z przeszłości.
Bliskość nie musi być od razu pełna, głęboka, całkowita. Wystarczy zacząć od kawałka kontaktu – spojrzenia, słowa, gestu. Czasem to właśnie niewielki ruch uruchamia zmianę. Terapia może być miejscem, w którym uczymy się tych pierwszych kroków, w bezpiecznych warunkach, bez presji.
W relacjach często nieświadomie odgrywamy stare scenariusze. Ktoś staje się dla nas zbyt ważny – i nagle uruchamia się lęk przed zależnością. Albo przeciwnie: nie potrafimy zauważyć, że druga osoba chce być blisko, bo tak bardzo skupiamy się na ochronie siebie. Świadomość tych mechanizmów daje możliwość wyboru – czy chcę nadal działać według dawnych wzorców, czy spróbować inaczej?
Bliskość to nie tylko dar, ale i praktyka. Uczenie się jej może być procesem żmudnym, czasem bolesnym, ale też głęboko uzdrawiającym. Terapia w nurcie Gestalt daje narzędzia do tego, by nie tylko rozumieć swoje twórcze przystosowania z kiedyś, ale też krok po kroku wychodzić im naprzeciw – z czułością i odwagą.
