Jak rodzic może koić siebie, by ukoić dziecko?

Rodzicielstwo w niepewnych czasach wystawia nas na nowe wyzwania. Gdy świat wokół staje się pełen napięć, zagrożeń i trudnych wiadomości, w rodzicu pojawia się lęk. To naturalne. W podejściu Gestalt zakładamy, że dziecko odbiera to, co dzieje się w polu rodzica. Jeśli rodzic jest w napięciu, nawet jeśli nie zostanie ono wypowiedziane, dziecko także je czuje. To dlatego troska o dziecko zaczyna się od troski o siebie.

Ciało bywa pierwszym sygnałem, że coś się dzieje: ściśnięty żołądek, płytki oddech, sztywne ramiona. W terapii Gestalt uczymy się zatrzymywać przy tych znakach i korzystać z technik gruntujących. Spróbuj poczuć stopy na podłodze, wziąć kilka głębszych oddechów, rozluźnić barki albo mocno objąć siebie ramionami, by odzyskać poczucie zakorzenienia. Kiedy rodzic reguluje swój stan, łatwiej mu być spokojnym przewodnikiem dla dziecka.

Pomocne jest także limitowanie swojej ekspozycji na informacje. Nie muszę być non stop w wiadomościach, nie muszę śledzić wszystkiego. Mogę wybrać czas na informacje, a potem czas na odpoczynek i odłączenie się. To daje przestrzeń na odzyskanie równowagi i lepszą obecność z dzieckiem.

Dzieci potrzebują rozmowy dostosowanej do swojego wieku. Nie chodzi o szczegółowe tłumaczenie polityki czy zagrożeń, lecz o prostą obecność. Można powiedzieć: „Tak, martwię się i jednocześnie wiem, co mogę zrobić, żeby było mi trochę lżej”. Wystarczy nazwać emocje – „widzę, że się boisz” – i pokazać, jak samemu radzimy sobie z trudnością.

Jeśli dziecko pyta o sytuację na świecie, warto odpowiedzieć prosto i uczciwie, bez epatowania szczegółami, których samo nie uniesie. Można powiedzieć: „Tak, dorośli martwią się o różne rzeczy, ale są też ludzie, którzy dbają o bezpieczeństwo. A my tutaj możemy być razem”. Dzięki temu dziecko uczy się, że trudne emocje są częścią życia, ale nie muszą go zalewać.

Kluczowe jest tworzenie chwil bezpieczeństwa w codzienności. Mogą to być wieczorne czytanie książek pod kocem, wspólne pieczenie ciasta, spacer do parku, układanie klocków, gra w planszówkę albo wspólne śpiewanie w samochodzie. Takie drobne rytuały odcinają od nadmiaru wiadomości i przypominają, że życie toczy się tu i teraz.

Dobrym pomysłem jest zaproszenie dziecka do ćwiczenia wspólnego tworzenia bezpiecznej przestrzeni. Poproś, by narysowało, jak wyobraża sobie dom czy świat, w którym czuje się bezpiecznie. Co tam jest? Jakie kolory, jakie dźwięki, kto jest obok? Potem porozmawiajcie o tym, co można zrobić, aby w codzienności stworzyć skrawki takiego świata.

Pomocne są też proste ćwiczenia, które możecie robić razem. Jednym z nich jest „pralka”: wstańcie, rozluźnijcie ręce i nogi, a potem potrząsajcie nimi jak najbardziej swobodnie. Dodajcie śmieszne miny albo dźwięki. Po chwili zatrzymajcie się i poczujcie, jak ciało staje się lżejsze. Innym ćwiczeniem jest „balonik”: wyobraźcie sobie, że brzuch jest balonikiem. Wdech go napełnia, wydech opróżnia. Połóżcie dłonie na brzuchu, żeby poczuć ten ruch.

Rodzic, który potrafi zadbać o siebie – poprzez rozmowę, ruch, odpoczynek, ograniczenie nadmiaru bodźców – daje dziecku najcenniejszy prezent: doświadczenie, że w trudzie można znaleźć ukojenie. To właśnie w takich chwilach dziecko uczy się, jak radzić sobie z lękiem i jak wracać do poczucia bezpieczeństwa.

O mnie
Pomagam zatrzymać się, usłyszeć swoje emocje, zauważyć ciało, myśli i wewnętrzne poruszenia.
Anna Getka - psychoterapia online
Zatrzymaj się. Usłysz siebie. Doświadcz zmiany.