
O wczesnych doświadczeniach i ich wpływie na kontakt z emocjami
Zdarza się, że dorosły człowiek mówi: „Nie wiem, co czuję” albo „Mam wrażenie, że nie mam kontaktu ze sobą”. Często za tym doświadczeniem stoi historia, która zaczęła się znacznie wcześniej – w dzieciństwie, w relacjach z tymi, którzy byli dla nas najważniejsi.
W psychoterapii Gestalt szczególną uwagę poświęca się świadomości – zarówno cielesnej, jak i emocjonalnej. Kontakt z własnym doświadczeniem jest podstawą zmiany. Jednak kiedy w dzieciństwie emocje były ignorowane, karane lub wyśmiewane, jako dorośli możemy nie mieć do nich dostępu. Zamiast tego pojawia się pustka, napięcie lub automatyczne reakcje.
Teoria przywiązania, rozwinięta m.in. przez Johna Bowlby’ego, tłumaczy, jak ważne jest, by we wczesnych latach życia mieć opiekuna, który jest dostępny emocjonalnie. Bezpieczne przywiązanie umożliwia dziecku eksplorowanie świata i wracanie do opiekuna po wsparcie. Brak takiego doświadczenia może prowadzić do lęku, wycofania lub nadmiernej zależności. W dorosłym życiu może to oznaczać trudność w odczytywaniu własnych stanów emocjonalnych lub zatarte granice w relacjach.
Melanie Klein, analizując relacje niemowlęcia z obiektem (czyli matką lub opiekunem), pokazała, że świat emocji kształtuje się w dynamicznym napięciu między pragnieniem a lękiem. Jeżeli ten wewnętrzny świat nie zostanie odpowiednio ukształtowany, dorosły może doświadczać trudności w rozumieniu siebie, swoich potrzeb, a także w tworzeniu trwałych i stabilnych więzi.
Gestalt jako podejście terapeutyczne wyrasta z doświadczenia humanistycznego i egzystencjalnego. Jego założyciele, Fritz Perls i Laura Perls, podkreślali znaczenie kontaktu z chwilą obecną i integracji różnych aspektów siebie. Kiedy w terapii klient uczy się „być tu i teraz”, może na nowo odkrywać swoje emocje, sygnały z ciała i potrzeby. To doświadczenie pozwala odbudować utracony kontakt ze sobą.
Brak dostępu do emocji często wiąże się z wczesnym zawstydzeniem i przekonaniem, że niektóre stany są „złe” lub „niewłaściwe”. W terapii można się temu przyjrzeć z łagodnością. Zrozumieć, skąd się wzięły takie reakcje i jak wpływają na codzienne funkcjonowanie. Praca nad akceptacją i regulacją emocji nie polega na ich kontrolowaniu, lecz na rozumieniu ich przekazu.
Ciało często wie szybciej niż umysł – sygnały napięcia, ściskania w gardle czy uczucie ciężaru w brzuchu mogą być pierwszym tropem, że coś ważnego się dzieje. Gestalt zaprasza do tego, by te sygnały traktować jak język – sposób, w jaki nasze wnętrze próbuje się z nami skomunikować.
Proces odzyskiwania kontaktu ze sobą jest stopniowy. Wymaga cierpliwości, uważności i przestrzeni. Relacja terapeutyczna może stać się miejscem, w którym na nowo uczymy się czuć – bez oceny, z akceptacją. Świadomość tego, co dzieje się w nas, staje się punktem wyjścia do autentycznej zmiany.
Nie zawsze wiemy, kiedy oddaliliśmy się od siebie. Czasem wystarczy jedno dobre doświadczenie – obecność kogoś, kto uważnie słucha – by zacząć wracać. Gestalt i teoria przywiązania spotykają się właśnie w tym miejscu: w potrzebie kontaktu, który leczy i buduje.
